atrakcje dla dzieci nie w Pradze

  • czwartek, 24 maja 2012
    • Kilka godzin w RAJU. Czeskim.

      Czeski Raj znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Pragi. Zupełnie inny świat.

      Nie odwiedziliśmy żadnej z najsłynniejszych atrakcji tego regionu a i tak w Raju bardzo nam się spodobało.

      Senna atmosfera panująca w niedzielne południe w Jičínie zachwyciła mnie- sklepy zamknięte, garstka turystów, kilka czynnych kawiarenek, nie działające parkometry. Bardzo ładny rynek.

      

       

       

       W Jičínie znajduje się również Muzeum Rumcajsa, o którym potrafię teraz napisać jedynie tyle, że w nim nie byliśmy. Trafiliśmy za to do Świata Rumcajsa tuż obok punktu inforamcji turystycznej na rynku. Atrakcja w sam raz dla 2-5 latków. /Wstęp- 15 koron od osoby/

       Słaba jakość zdjęć to nie tylko wynik połączenia kiespkiego oświetlenia i takiego sobie fotografa. Wiele elementów tekturowej dekoracji może być wprawiana przez dziecko w ruch i dziecko bardzo się cieszyło w ruch je wprawiając;)

       

       


      Miłą niespodzianką jest ładnie usytuowany, bardzo fajny plac zabaw wysypany fantystycznym, drobnym piaskiem. Pompa wodna, rynny- taka mini Gutovka. 

       

       

      Byliśmy również nad jeziorem. Spokój jaki tam panował w majową, upalnę niedzielę ujął mnie i nie zamierzam się na temat tego miejsca specjalnie rozpisywać i go promować - niech takim spokojnym pozostanie;)

      

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kilka godzin w RAJU. Czeskim.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 maja 2012 22:12
  • czwartek, 05 maja 2011
    • Park Miniatur w Ogrodzieńcu

      Ogrodzieniec to niezbyt piękne miasteczko z przepięknymi  ruinami zamku i skałami o fantastycznych kształtach.

      Park Miniatur znajduje się u stóp ruin Zamku Ogrodzieńskiego.  Po wizycie tam jest się:

      1)   Nieco uboższym (10zł –bilet dla osoby dorosłej, małe dzieci za darmo…)

      2)    Dużo bogatszym, jeśli chodzi o wiedzę na temat zamków Jury Krakowsko-Częstochowskiej . Miniatury przedstawiają budowle z okresu ich największej świetności- niestety tylko nieliczne dotrwały w takim stanie do dziś.

      3)     Zadowolonym- bo zadowolone dzieciaki to zadowoleni rodzice- a dzieciom może się tam naprawdę podobać.

      4)    Najedzonym- gofry mają tam bardzo dobre. Polecamy.

      5)   Wkurzonym na Szwedów, którzy większość z tych pięknych zamków splądrowali i spalili - o czym przypominają tabliczki obok miniatur.

      Jedną rzecz bym zmieniła... Wiem, że ciekawskie dzieci to wymagający specjalnej odporności żywioł ale fajnie byłoby, gdyby  milusińscy mogli miniatury dotknąć, bez skrępowania zajrzeć poza mury zamkowe i na dziedzińce (bardzo starannie wykonane). Miniatury odgrodzone są od zwiedzających sznurami i tabliczki ciągle przypominają o niedotykaniu eksponatów. Może stworzenie miniatur dziecioodpornych jest niemożliwe …

      Tak wyglądał zamek w Ogrodzieńcu onegdaj.

       

      Najlepiej zwiedza się na rękach u Taty...

       

       

      Miniatur jest sporo.

       

      Który by tu kamień do katapulty…

       

      Zamki zamkami... a Bartkowi najbardziej podobały się zjeżdżalnie i „skakalnie” (a może tylko mi się tak wydawało, bo on sam po wizycie w Parku Miniatur stwierdził, że najbardziej podobało mu się drzewko. Takie w doniczce:)

       

      Na miejscu można zaopatrzyć pociechę w broń wszelaką (miecze, łuki, włócznie)

      …a mój mały pacyfista wybrał sobie ...kolorowy wiatraczek:)

       

      Jeszcze tam wrócimy... z inną czapką- bo ta odkąd straciła pompon i oba sznureczki wygąda jak czepek pływacki, dość dobrze jednak chroniący przed tym okropnym wiatrem. U Was też tak zimno?

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Park Miniatur w Ogrodzieńcu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 maja 2011 22:21
  • wtorek, 12 kwietnia 2011
    • Labiryntowo

      ***

      W drodze do Labiryntowa.

      Zobacz Bartek jakie ferrari będzie nas za chwilę mijało- mówi Tata zerkając we wsteczne lusterko. Piękne, sportowe czerwone ferrari mija nas niczym błyskawica.

      Tato, tato dogoń ferrari bo Bartuś chce je obejrzeć!- prosi Bartek (ostanio wielki fan motoryzacji).

      Tata nacisnął pedał gazu i ...na pewno by dogonił ferrari, gdyby przepisy na to pozwalały i biała skoda nie zajechała nam drogi...;)

      ***

       Po wizycie w Labiryntowie.

      -A wrzuciłeś pieniążka do wody Bartusiu?

      -Wrzuciłem.

      -A po co wrzuciłeś?

      -Żeby tam wrócić.

      -Chciałbyś tam wrócić?

      -Taak!

      -A co ci sie najbardziej tam podobało?

      -Wrzucanie pieniążka.


       

      Zamek Loučeň i jego ogród (właściwie jest to rozległy laso-park) znajdują się niecałe 70 km od Pragi. Dojazd nie jest skomplikowany. Ładnie tam.

       Labiryntów jest dziesięć. Jeden przeoczyliśmy. Żeby je wszystkie zobaczyć trzeba się trochę nachodzić bo rozrzucone są po całym parku.

       

      Poza labiryntami jest parę innych atrakcji. Most zwodzony...

      ... nietypowe kręgle...

       Można też trochę poskakać (niestety za dodatkową opłatą)

      A zupełnie za darmo można się zakopać w liściach.

      ps. po powrocie do domu miałam ostre zatrucie pokarmowe więc na wszelki wypadek nie zamawiajcie tam knedlików z polędwicą cielęcą;)

      Więcej na ten temat na http://www.zlotapraga.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=78&Itemid=89

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Labiryntowo”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 kwietnia 2011 21:26

Tagi

Kanał informacyjny


Darmowe fotoblogi
free counters