Wpisy

  • czwartek, 31 marca 2011
  • środa, 30 marca 2011
  • wtorek, 29 marca 2011
    • O bardzo małym, śmiesznym Świętym Mikołaju

      Wróciliśmy do Pragi. Ostatnie dwa tygodnie spędzone u Dziadków fantastycznie wpłynęły na Bartka. Bilans pobytu jest taki:

      -kilogram więcej kochanego ciałka  u Bartusia
      -wiele miłych wspomnień
      -mnóstwo nowych ciuchów u  Mamusi (ale na swoją obronę mam to, że większość zakupów to przecenione okazje, poza tym towarzyszyła mi moja szalona szwagierka, z którą wyjście do sklepu po mleko dla Bartka kończyło się zakupem 2 nowych bluzek...)
      -jeden z pantofli nadgryziony przez Azę

      ***

      Dziadzio żartobliwie o Babci, która darzy sympatią Tatę Bartka: " No... ta Babcia to dba o zięcia... przynajmniej Tata (Bartka) na nią nie nadaje".

      Bartek nie przerywając rysowania, pod nosem- Nadaje...

      ***

       Kupiłam w Polsce bajki na VCD z serii "Zaczarowany ołówek". Pamiętacie, gdy zaczynają się kłopoty pojawia się krasnoludek z ołówkiem ...i po kłopotach. Bartkowi bajki bardzo przypadły do gustu. Zaczyna oglądać trzecią z serii i podskakuje z radości wołając- Zaraz pojawi się taki mały, śmieszny Święty Mikołaj!

      ...no tak, prawie trzyletni brzdąc wie co to kapibara i manat ale o krasnoludkach to Mama zapomniała opowiedzieć...

      ***

       Bartek zawsze lubił chodzić po kałużach. Ja (przed bardzo głęboką kałużą): Ta jest bardzo głęboka, przechodzimy boczkiem, boczkiem... Bartek posłusznie odwrócił się bokiem do kałuży i przeszedł krokiem dosuwnym centralnie, przez jej środek.  (stara historia ale właśnie sobie o niej przypomniałam).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „O bardzo małym, śmiesznym Świętym Mikołaju”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 marca 2011 15:55
  • czwartek, 24 marca 2011
    • Bez kawy nie da rady i puzzlowe historie

      Lubię z Bartkiem wypić poranną kawę. Ja delektuję się niezbędną z rana  dawką kofeiny a Bartek dostaje kawę zbożową. U Dziadków ten zwyczaj jest jeszcze  milszy, bo do kawy dochodzi jeszcze Ciasto Babci.

      Dziadek do Bartka- Idziemy na spacerek?

      Bartek do Dziadka- Tak, ale po kawce.

      *** 

      Bartek dostał nowe puzzelki z cyferkami i literkami. Nachyla się nad stołem i mówi do tego z jedynką - Jedyneczko, jedyneczko powiedz przecie...

      ***

      Puzzelki są małe.

      -Mamo, mamo wpadło do noska!

      -Co ?!

      - Do noska wpadło...

      Zaglądam głeboko w nosek bo w dziurkach nic widać. Jest- jeden ze środków ósemki. Ten zielony. Jedną ręką przytrzymuję Bartkowi rączki, drugą uzbrojoną w pincetę przyniesioną przez Dziadka milimetr po milimetrze wyciągam zielony kawałek gumy. Bartek płacze - to nawet pomaga bo w nosku robi sie bardziej mokro i ślisko. Udało się:)

      Ponieważ już mieliśmy mały epizod z plasteliną (co wzięłam za czysty przypadek- bo gdzież mój rozważny Bartuś takie pomysły..) Bartek ma chwilowy szlaban na małe elementy puzzli.

       

      Babcia została poinformowana o incydencie ale chciała poznać prawdę z ust bezpośrednio zainteresowanego.

      -Bartusiu, co się stało z tym małym kawałkiem?

      -Wskoczył do noska.

      -Sam wskoczył?

      -Bartuś pomógł.

      ps. Najbardziej mnie zdziwiła reakcja Dziadka (największego pesymisty w rodzinie:) , który ze spokojem podszedł do całej akcji. Po wszystkim mówi- Eee tam, takie kłopoty. Jak byliśmy mali to zatykaliśmy jedną dziurkę,  wciągaliśmy nitkę drugą a potem wypluwaliśmy ją. 

       ...hę?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Bez kawy nie da rady i puzzlowe historie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 marca 2011 13:58
  • poniedziałek, 21 marca 2011
  • sobota, 19 marca 2011
    • Zagadka, kujde mol.

      Co to jest? (odpowiedż na końcu wpisu)

       


       

       Skoki narciarskie w TV. Skacze niejaki Hula. Po skoku Dziadek nie wytrzymuje: "Kurde mol". Bartek pod nosem: "Kujde mol"- i jest to debiut Bartka w dziedzinie mniej grzecznych wyrażeń, bo w domu ich nie słyszy a na ulicy jeśli już, to po czesku lub angielsku więc to się nie liczy...A Hula mógłby skoczyć lepiej.

      Choć Bartek grzeczniutki to zgorszył już niejedną Czeszkę i niejednego Czecha. W Czechach czasownik "szukać" to słowo, którego polskiego znaczenia nie chcę tu cytować ("p" i dużo kropek za nim ).  Gdybyście mogli zobaczyć minę Czechów, gdy Bartek na placu zabaw oznajmia głośno, że szuka łopatki, Taty...(wiem, wiem- powtarzam się ale to ciągle mnie śmieszy a czasem peszy;).

      Dzisiejszy powrót zimy był uroczy (przynajmniej o 7.00 rano;).

      Niespodziewanie Zima pozwoliła mi i Bartkowi ulepić ostatniego już w tym sezonie bałwana. Ale idź już sobie Zimo....


      ROZWIĄZANIE. Jedyna słuszna odpowiedź to: "no, taki śmieszny skalar przecież" (skalaj). Ten jest niemagiczny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zagadka, kujde mol.”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      sobota, 19 marca 2011 21:31
  • piątek, 18 marca 2011
    • O wielorybu płetwale

      ***

      Mamo, poczytaj (poćtaj) o wielorybu płetwale. I mrówkojadu!

      No i czytam...już od kilku tygodni. Bartek lubi książeczki typu "Świat dzikich zwierząt", "Tajemnice ssaków" itp. Sama nie wiem, ile mu z tego, w tej za małej główce na takie teksty, zostaje. Chciałam więc sprawdzić.

      -Bartek, a ten płetwal to duży jest?

      -Duży.

      -A w wannie by się zmieścił?

      -Nie.

       Po chwili zastanowienia...

      -Do Wełtawy go wrzucimy.

      ***

      Bartek wpatrzony w okładkę bloku rysunkowego literuje z przejęciem: "by" "ly" "o" "k".

      Pękając z dumy pytam - No i co tam  jest napisane? 

      -Kika!

      ***

      Dziadek, który stroni od techniki i wciąż nie umie wysłać sms-a (co jest sprytnym posunięciem- Babcia musi go zawsze w tym wyręczać;) odkąd odkrył, że na allegro jest taniej niż w większości sklepów zapałał chęcią zgłębienia podstaw poruszania się w interncie (co powinno moim zdaniem głęboko zastanowić Babcię nad dalszym wyręczaniem go w pisaniu sms-ów;).

      Zasiadł dziś  przy moim laptopie i uważnie wysłuchał instrukcji. Zostawiłam go w świecie allegrowych okazji. Po 10 sekundach Dziadek skarży się ze złością- Ten laptop mnie nie słucha!

      ps. Czy wiecie, że noworodek kangura mierzy zaledwie 3 cm, a mrówkojad to jedyny ssak nie posiadający zębów?  Bo ja wiem:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      piątek, 18 marca 2011 22:32
  • środa, 16 marca 2011
    • Najpiękniejszy widok na świecie...

      ...Hradczany?- NIE

      ....Most Karola nocą?-NIE

      Bartek wcinający z apetytem suchą bułę- TAK!!!

      Wczoraj z Bartkiem działo się coś niedobrego. Wymioty, lekka temperatura i 24 godziny apatii- widok leżącego Bartka, patrzącego obojętnie w  jakiś nieokreślony punkt wypełnił smutkiem całe 37 metrów kwadratowych mieszkanka Dziadków, gdzie tak miło się o siebie potykamy od kilku dni (Dziadkowie, my no i oczywiście Pies:).

      Dziś po kiepskiej nocy i kiepskim poranku jest już dużo lepiej. A bułka zjedzona (w części;) z apetytem przez rekonwalescenta to dla mnie symbol powrotu do normalności, którą teraz jeszcze bardziej cenię.

      Poniższe zdjęcie dedykuję Zaniepokojonemu Tacie w Pracy-Bartek wraca do zdrowia...i to szybko:) 

      ***

      -Bartusiu, co to jest?

      -Papuga.

      -Ale gdzie ona ma dziób?

      -Nie ma.

      ?!

      -To magiczna* papuga, magiczne nie mają.

       magiczny- w bartusiowym często stosowany przymiotnik w wolnym przekładzie oznaczający- "taki, jakim być powinien bo 1)Bartuś tak chce 2)Bartuś inaczej nie umie 3)Bartuś nie ma innej logicznej odpowiedzi".  Magiczne domki z klocków potrafi budować tylko Tata i zupełnie nie wiem dlaczego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      środa, 16 marca 2011 17:58
  • poniedziałek, 14 marca 2011
    • Wiosna, wiosna

      W sobotę podczas spaceru z Bartkiem ( od piątku jesteśmy w Polsce:) znaleźliśmy śliczne bazie- Bartek z fascynacją patrzył na to "coś milutkiego na gałązkach"...a ja poczułam, że prawdziwa wiosna tuż, tuż...

      Ubiegłoroczna w Pradze była piękna, sięgam więc po zdjęcia z zeszłego roku i mam nadzieję, że choć jedną osobę zachęcę do odwiedzenia Pragi w kwietniu...


      Uwielbiam zwłaszcza ten moment, kiedy wzgórze Petrin zaczyna zmieniać się w morze delikatnych i białych kwiatów. Do pięknych widoków na historyczne centrum Pragi  dochodzi jeszcze ta wielka przyjemność zanurzenia się w zapach oraz w biel (i okazjonalnie róż) kwiatnących drzewek owocowych...

       

      W ubiegłym roku na Starym Mieście królowały tulipany.

      W ogrodach Królewskich zrobiło się kolorowo również dzięki tulipanom.

      W pięknych ogrodach Wallensteina tuplinów nie zabrakło...

      A potem zakwitły kasztany. Jestem ignorantką botaniczną ale w ogrodach Wallensteina zauważyłam różową odmianę.

      A ten piękniś dumnie stroił piórka przed …turystami.


      I to koniec wiosennego FOTOspaceru. Z Pragą wiosenną może się równać jedynie Praga jesienna... ale o tym  innym razem:)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wiosna, wiosna”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pinezka01
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 marca 2011 10:24
  • czwartek, 10 marca 2011

Tagi

Kanał informacyjny


Darmowe fotoblogi
free counters